Thursday, February 28, 2008
Blogbox, DO i RSS - ja wolę bloga!
Gdy zaczęły się u nas pojawiać serwisy z kategorii DO (dziennikarstwo obywatelskie) - publikowałem w nich niektóre teksty. Po pewnym czasie wróciłem do blogowania. Stało się to nawet nie do końca świadomie, a raczej samoczynnie. Postanowiłem przeanalizować swoje motywy.
Mógłbym zasłonić się stwierdzeniem, że dziennikarzem nie jestem i nigdy nie będę, a moje wpisy mają charakter mniej “niusowy”, a bardziej osobisto-przemyśleniowy - co najwyżej kwalifikujący się na felieton, który już to może pisać każdy - w realiach mediów papierowych czytaj: każdy celebrity, ale w realiach Sieci granica między byciem a niebyciem celebrity wydatnie zanika. Prawdziwe powody są jednak chyba nieco inne:
1. Jestem rozpieszczony przez blogowanie. Wiem, że mogę każdego dnia poprawić jakieś zdanie, z którym przestałem się identyfikować. Ba - nawet skasować cały wpis! I czuję się bardzo źle jeśli tej możliwości nie mam. Nie widzę, żadnej wartości w “zamrażaniu” kształtu tego co piszę (jak miało to miejsce w “czasach papierowych” i ciągle ma w serwisach tworzonych na wzór mediów tradycyjnych takich jak Wiadomości24 czy iThink) w przypadku publikacji w Sieci.
2. Formuła serwisów DO skłania się wyraźnie do tekstów bieżących. Ich, żywot to maksimum tydzień, a czasem ledwie parę chwil. Potem zostają zagrzebane pod stosem nowości i raczej bardzo niewielka grupa osób czyta teksty archiwalne. Na blogu ta tendencja jest nieco inna, a co najważniejsze - gromadzę grupę osób, które dostają każdy mój tekst na RSS (subskrybują) i mam pewność, że docieram do nich z moimi przemyśleniami. Czytają więc bardziej ci, którzy chcą czytać, a nie skusili się chwytliwym nagłówkiem (pomijam sztuczki SEO). Jednocześnie nawiązując do pierwszego zdania - czuję się lepiej w tekstach nieco bardziej uniwersalnych niż bieżących, które niekoniecznie muszą zainteresować czytelników portali stricte informacyjnych.
3. Blog to miejsce bardziej prywatne - gdzie ludzie trochę krępują się rzucać błotem (inaczej na serwisach DO, gdzie nawet jeśli bez bluzgów to bywa gorąco, a 120 komentarzy z wątkami pobocznymi nawet nie chce się czytać).
4. Pisząc na bloga - bezpośrednio panuję nad różnymi aspektami takimi jak: reklamy (lub ich brak), moderacja, linki do materiałów, które polecam i blogów moich znajomych, a nawet layout (można by pomyśleć, że to ciągotka grafika, ale tak nie jest - wystarczy spojrzeć jaką frajdę ludziom sprawia przebieranie w szablonach blogów - to równie zabawne jak wizyta w second-hand‘zie).
Moja wizja Sieci: portale w starym stylu muszą odejść na rzecz struktur zdecentralizowanych.
Chcę powiedzieć, że dobry agregator blogów jest narzędziem zdecydowanie elastyczniejszym i w pełni realizuje funkcje serwisu dziennikarsko-obywatelskiego. Być może serwisy takie jak Wiadomości24, starając się działać nieco w stylu tradycyjnej gazety mają szansę na zajęcie ciekawej pozycji na mapie Internetu, ale trudno to przewidzieć i na razie trudno też odnaleźć się w tej formule blogerowi.
Beneficjentem takich trendów mógłby być np. blogbox.com.pl gdyby nie bawił się w sztuczne katalogowanie blogosfery i nie skupiał na blogach tematycznych co jest również ciągotką wywodzącą się z mediów tradycyjnych. Przecież dlatego tag cloud tak błyskawicznie stała się popularna. Tagi są wygodne bo lepiej oddają semantyczną różnorodność sieci.
Serwis przyszłości to więc nie “serwis DO” czy kolejny “agregator”, ale dobry system rekomendacyjny dla kanałów RSS. To oczekiwanie widać w blogosferze: Netto, Antyweb, Ninaque (polecam poczytać!).
Naturalnym autorem piszącym do serwisów DO jest za to osoba chcąca zostać dziennikarzem zawodowym, przez co zmieniają się one w swego rodzaju wylęgarnie, a trudniej jest im zatrzymać takich autorów na dłużej. To jednak również może się zmienić bo wraz z ewolucją mediów i coraz większą migracją mediów tradycyjnych do sieci - redakcje mogą zacząć coraz chętniej patrzeć na niezależnych blogerów jako potencjalnych pracowników.
Dla całej dyskusji kluczowa może być inna obserwacja: coraz więcej dziennikarzy zakłada blogi, (nawet Tomasz Lis z powodzeniem prowadził przez jakiś czas program w Sieci). Nie widzę jednak dziennikarzy profesjonalnych migrujących do serwisów DO.
–
Do wpisu zmotywowała mnie wymiana maili z Pawłem Nowackim - naczelnym Wiadomości24, a także wpis o “dziennikarstwie oddolnym” Macieja Lewandowskiego.

February 28th, 2008 at 10:15
Twój wpis byłby świetnym głosem w dyskusji która ostatnio toczyła się na gildii komiksu o recenzjach na serwisach i recenzjach na blogach. Podzielam Twoje zdanie.
February 28th, 2008 at 10:16
Widzę, że sporo Twoich obserwacji potwierdza moje tezy z artykułu. Cieszy mnie to, jednocześnie wskazałeś aspekt, który umknął mi podczas pisania mojego tekstu - kanały RSS, a przecież właśnie dzięki nim przeczytałem ten wpis.
Zgadzam się: RSS-y mogą być alternatywą dla sztucznych tworów portalowych zwanych przez właścicieli “portalami dziennikarstwa obywatelskiego”.
February 28th, 2008 at 15:19
Według mnie znaczący wpływ na to, że ludzie wolą prowadzić blogi jest fakt, że pozwala im to na stworzenie sobie własnego miejsca w sieci, gdzie mają całkowity wpływ na treść i formę publikacji, oraz na całokształt strony (grafika, układ treści, etc.). Poza tym, to swoista forma autoprezentacji. A w RSS-ach tkwi przyszłość.
February 28th, 2008 at 16:20
MaciejP: to samo pomyślałem.
Co do rekomendacji kanałów RSS, no to nie wiem, istnieje multum social bookmarkingowych stron, które polegają na polecaniu sobie nawzajem linków do stron i w sumie wychodzi na to samo.
A blogi, czy też po prostu ich silniki, to świetna sprawa, wczoraj np poprawiałem literówki w jakimś tekście sprzed roku
March 1st, 2008 at 10:49
Odrobinę nie na temat, ale dotyczy blogosfery jako takiej:
http://www.textlog.org/bekonowicz/
Bardzo ciekawa sprawa…
March 1st, 2008 at 10:59
Textlog - ciekawe, ale jak widać minimalizm nie jest w cale taki prosty. Tutaj mamy raczej dość radykalną formę graficzną.
Prostotą byłby czarny arial na białym tle.
I jeszcze jedno: blog bez komentarzy to nie jest blog - IMHO.
March 1st, 2008 at 11:50
Na pewno blog bez komentarzy jest upośledzony, ale czy to już nie blog? Według mnie raczej nie można tak powiedzieć, bo swoją zasadniczą funkcję weblogowania spełnia. A sprzężenie zwrotne rozgrywać się może obok w społeczności, np. na tej liście dyskusyjnej, na której rozsyłany jest newsletter. Choć przyznam, że to dość sztuczne.
March 1st, 2008 at 12:52
No, to jest dyskusyjne. Pozwoliłem sobie postawić bardziej kategoryczną granicę i według mnie komentarze pod wpisami są jednak warunkiem bloga. Wytnijmy z bloga komentarze i dostaniemy stronę poprzedniej generacji (z epoki przed-blogowej właśnie). A może autorowi textlog’a o to chodziło? W końcu łatwo blogosferę uznać również za dzieło “dzieci neostrady”.
March 1st, 2008 at 13:53
Pozwolę sobie nie zgodzić się z jednym zdaniem:
“2. Formuła serwisów DO skłania się wyraźnie do tekstów bieżących. Ich, żywot to maksimum tydzień, a czasem ledwie parę chwil. Potem zostają zagrzebane pod stosem nowości i raczej bardzo niewielka grupa osób czyta teksty archiwalne”.
Przestałem się po okresie fascynacji identyfikować z jednym serwisem dziennikarstwa obywatelskiego, dziennikarze (jak ich zwał) obywatelscy powinni przenieść środek ciężkości poza komercyjny portal. Publikować na różnych platformach, które jednak będą tylko narzędziem, tubą medialną, a centrum powinien być prywatny, niezależny i niekomercyjny site.
Stąd moją aktywność zacząłem sygnalizować na blogu http://asen24.blogspot.com ; ale alternatywnie zdecydowałem się publikować na atrakcyjnych dla mnie platformach, zgodnie z ich regulaminami.
Akurat to co mnie skłania dzisiaj w publikowania na wiadomosciach24 to silne punktowanie w google ; mój ubiegłoroczny tekst o pitach rocznych wygenerował 67 tys. odsłon ; to była wystarczająca mobilizacja aby właśnie tam opublikować naturalną kontynuację pity roczne 2007.
(w domu z mojej sieci osiedlowej wordpress traktuje wpisy jako spam, dlatego ponawiam wpis z pracy)
March 1st, 2008 at 14:54
W dużej mierze się zgadzam, ale zwróciłbym uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze W24 i iThink oferują kanały RSS poszczególnych autorów, więc teoretycznie taka grupa subskrybentów też się może zebrać i nie odróżnia to akurat serwisu DO od bloga. Po drugie na czytelników blogaska trzeba sobie zapracować i generalnie trwa to całe miesiące. Serwis DO pozwala na szybszą promocję treści w tym pierwszym okresie publikowania i jest lepszym rozwiązaniem dla tych którzy publikują nieregularnie. Mało kto będzie subskrybował bloga z 3, czy 6 wpisami na rok.
Reasumując serwisy DO i blogi, podobnie jak social bookmark i RSS to twory które się uzupełniają, a nie wypierają. Dla mnie to bardzo naturalne że coraz więcej dziennikarzy publikujących np w W24 przechodzi “na własne”. To bardziej ewolucja aniżeli rewolucja.
March 2nd, 2008 at 10:54
Ansen i Lucis: Zgadzam się z tymi uwagami.
Niewątpliwie publikacja na serwisie DO pozwala szybciej zdobyć rzeszę odbiorców. Najlepsze wydaje się podejście Ansena: mieć bloga, a wybrane teksty publikować na serwisach.
Minusem serwisów DO jest brak swobody w manipulowaniu tekstami, a także często pewna kontrola redakcyjna (nie koniecznie “cenzura”, ale raczej pewne oczekiwania dotyczące nawet tak umownych spraw jak styl czy długość tekstu).
Czy autor ma dłuższy staż tym bardziej nabiera chyba ochoty by pracować nad własnym blogiem. Może to rzeczywiście naturalna ewolucja?
W takim modelu serwisy DO byłyby wylęgarnią autorów i aktywności społeczno/dziennikarskiej. Rodzajem dziennikarskiego “koledżu”. Byłaby to rzeczywiście pewna potrzebna i funkcjonalna nisza.
(Ansen - nie zaglądałem zbyt długo do spamiarki - prawdopodobnie winne linki w tekście, będę częściej to sprawdzał).
March 2nd, 2008 at 14:55
Mam kłopot i z domu i z pracy z wordpressowymi komentarzami, tym razem usunąłem swoją witrynę www, mail dałem żony z domeny onet i sądzę, że też wpadnie do spamu, już uwierzyłem, że mam jakiegoś wirusa, ale nie mam - w domu to wydawało mi się bardziej oczywiste, bo mam ip osiedlowe, i czasem mamy bana w różnych miejscach…
przed chwilą komentowałem u lavnet… bez powodzenia, i przyppomnialem sobie o poprzedniej porażce :), dzięki za czujność