Tuesday, August 12, 2008
Dlaczego nie chcę elektrowni atomowej?
Elektrownie atomowe w Polsce to modne ostatnio hasło. Gazeta Wyborcza lansuje debatę wciągając specjalistów i zwykłych czytelników. Demaskuje się irracjonalność “strachu przed Czarnobylem” i chętnie przytacza porównanie z energetyką węglową, przy której energia jądrowa jawi się jako ekologiczna (zawsze należy też wspomnieć o rosnących cenach ropy i nowych miejscach pracy). Najbardziej istotne fakty giną jednak w natłoku informacji co spróbuję naprawić.
Czas od podjęcia decyzji do uruchomienia elektrowni to w przybliżeniu 15 lat. Następne 20-25 lat reaktory produkują energię. Po tym czasie przestają się jednak nadawać do dalszego użytku i trzeba je wyłączyć. Likwidacja to olbrzymie koszty, a dodatkowo przedłużone w nieokreśloną przyszłość. Elektrowni jądrowej nie można zburzyć i zasiać trawą. Ze względu na ilość materiału radioaktywnego ciągle obecnego w reaktorach — należy je nieustannie chłodzić i konserwować (w razie awarii ciągle istnieje bowiem ryzyko dla otoczenia). Jak długo? Oto kluczowa kwestia — nie wiadomo. Być może 100 lat wystarczy. Może 200 lub 300? Właściwie nikt jeszcze tego nie sprawdził — żaden z istniejących reaktorów nie istnieje jeszcze tak długo.
Czy to w ogóle jest opłacalne? 15 lat do uruchomienia, 25 lat eksploatacji i 200lat bezproduktywnej “emerytury”? Oczywiście nie. Dlaczego więc kraje, które posiadają już wiele takich reaktorów ciągle rozwijają energię jądrową? Odpowiedź najprostsza brzmi: bo mało kogo obchodzi co się stanie za 100 lat. Odpowiedź uzupełniają brzmi: bo nic innego im nie pozostaje; jest to rodzaj “ucieczki do przodu”.
Wyobraźmy sobie sytuację gdy jakiś kraj przestaje budować nowe reaktory. Po 20 latach wszystkie istniejące reaktory są już nieczynne. Ilość energii jaką pochłania ich utrzymanie jest ogromna. Do tego należy szkolić kadrę, utrzymywać badania i firmy serwisujące, a wszystko z ujemnym bilansem ekonomicznym. Nie brzmi to jak decyzja, którą chciałby podjąć polityk planujący start w kolejnych wyborach, prawda?
Co można więc zrobić? Budować nowe reaktory. Przemysł atomowy ma co robić — elektrownie atomowe wciąż produkują energię… zapomina się jedynie, że z każdym rokiem coraz więcej tej energii również pochłaniają! Dochodzi do sytuacji, która wielokrotnie ma już miejsce, gdy jeden czynny reaktor utrzymuje w elektrowni pozostałe trzy nieczynne!
Decyzja o wycofaniu się z energetyki jądrowej jest polityczną mission imposible. Dlatego kraje “atomowe” starają się szukać ciągle nowych rynków zbytu dla tej technologii, usilnie lansując atom zarówno u siebie jak i np. w Polsce. Sprzedaż technologii za granicę pozwala bowiem dodatkowo zwiększyć dochód z “atomowego biznesu”. Jednak musimy mieć świadomość, że startując teraz — jesteśmy na końcu tej piramidy i dla nas atom nie będzie nawet tak opłacalny.
Skończmy dyskutować o ekologii i bezpieczeństwie atomu. Niech jego zwolennicy wykażą, że jest on opłacalny ekonomicznie w perspektywie 100 lat i dłużej. Większość czytelników tego bloga (nawet tych bardzo samolubnych) jest zdecydowanie za młoda by nie przejmować się co z budowanymi teraz reaktorami stanie się za 30-40 lat.

Leave a Reply