Demostenes i Locke
“Gra Endera” była prawdopodobnie pierwszą książką która gwałtownie zmieniła mój sposób patrzenia na świat. Tak jak Ursula Le Guin była ze mną od początków czytelniczej kariery i traktowałem ją zapewne nieco jak powietrze - punkt odniesienia, na który nie zwraca się należytej uwagi - tak książka Card’a wdarła się w moją nastoletnią świadomość jako jakieś druzgoczące novum i brutalnie zerwała garść neuronowych misternie tworzonych połączeń by zaraz utworzyć sieć zupełnie nowych.
Na początku lat 90-tych wydawać się to mogło dziwne, ale w blogosferze z pewnością znajdzie zrozumienie fakt, że na wyobraźnię czternastolatka silniej niż opisy taktycznych gier i kosmicznych potyczek - zadziałała wizja Demostenesa i Locke’a - wirtualnych tożsamości stworzonych przez nastoletnie rodzeństwo głównego bohatera, za pomocą których dzieci anonimowo zmieniły losy świata. Czytaj więcej
Wybory w USA: pojedynek atawizmów
Te wybory już dawno przestały być starciem “Niebieskich” z “Czerwonymi”. Pamiętam jak parę lat temu, gdy zaczęto mówić o Barracku Obamie i Hillary Clinton jako potencjalnych typach Demokratów - istniała też teza, że Republikanie wystawią do tego pojedynku Condoleezzę Rice - jedyną, która na zdrowy rozsądek miała “warunki” by walczyć z obydwoma kandydatami Partii Demokratycznej. Ponieważ jest ciemnoskóra jak Barrack i jest kobietą jak Hillary.
Jednak w wyścigu o fotel prezydencki do bezprecedensowego starcia dwóch kobiet nie dojdzie, tak jak nie dojdzie do starcia dwóch Afroamerykanów. Republikanie w ogóle zdają się pozostawać w cieniu. Od kiedy Obama zrównał się już nieomal we wszystkich stanach z Hillary - kampania zmieniła się w pojedynek Demokraty z Demokratką. Czytaj więcej
Dziennikarz obywatelski w prawie prasowym
Przy okazji organizacji konkursów i rozwoju licznych serwisów społecznościowych takich jak Wiadomości24, Salon24, Alert24 (czy 24 to jakiś nowy synonim dziennikarstwa?), termin “dziennikarz obywatelski” stał się dość popularny. Jednocześnie siwiejące prawo prasowe - z pewnością np. blogerów do dziennikarzy nie zalicza.
Od jakiegoś czasu jestem zaangażowany w tworzenie Stowarzyszenia Dziennikarzy Obywatelskich (SDO), a odpowiednie poprawki w prawie prasowym (wprowadzenie pojęcia “dziennikarza obywatelskiego”) są wśród jego podstawowych celów. Wprawdzie dyskusję prowadzimy też w gronie SDO, ale chyba nie ma lepszego miejsca by wyrazić swoje zdanie na taki temat niż właśnie blog (z możliwością wysłuchania opinii samych zainteresowanych - niekoniecznie “zrzeszonych” tu czy tam). Czytaj więcej
Ja, Sieć
Jesteś w stanie napisać całkiem rozsądny tekst w zaskakująco dużej liczbie dziedzin. Prawdopodobnie w kilku z nich przy odrobinie uporu byłbyś w stanie prowadzić blog ekspercki lub nawet przy jeszcze większym uporze i szczypcie literackiego talentu napisać książkę. Jest tylko jeden warunek. Dostęp do Internetu.
“Moim narzędziem pracy jest Google” - nazwała to kiedyś moja koleżanka. Słowo “narzędzie” w przypadku Sieci nie jest wystarczające. Bez Internetu stajesz się jak profesor ograbiony z wiedzy do poziomu maturzysty. Osoba, która biegle posługuje się wyszukiwarką - jest w stanie zwiększyć swój potencjał intelektualno-produkcyjny o więcej niż 70%. Nie wierzycie? Oto przykład: Czytaj więcej
Maslow w stylu round corners
Dominik Kaznowski przywołał model hierarchi potrzeb Maslowa dodając tematyce web2.0 nieco scholastycznej głębi. Nie zamierzam duplikować treści, więc odsyłam do oryginalnego wpisu (i komentarzy!). Temat wart uwagi. Zwłaszcza, że dotyczy spraw bardziej uniwersalnych niż chwilowe trendy w Sieci.
Po pierwsze, mówiąc o modelu - trzeba umieć go odczytać. Weźmy np. potrzebę przynależności społecznej - co oznacza jej pozycja w piramidzie? Odpowiedzią jest pytanie: za co byłbyś w stanie zapłacić utratą tej przynależności? Większość ludzi, niechętnie podejmie się działań, które poprawią ich samoocenę, a nawet zapewnią im uznanie - jeśli wiązać się to będzie z wyobcowaniem ze społeczeństwa. Natomiast w obliczu zagrożenia - podejmą się często najróżniejszych bardzo aspołecznych działań w celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa - nawet za cenę utraty akceptacji otoczenia. Analogicznie można wytłumaczyć całą strukturę piramidy. Czytaj więcej
Doda Nano Elektroda
A więc ciągle piszesz swojego bloga. Mała grupka osób stale śledzi twoje poczynania. Część z nich to twoi znajomi, ale zdecydowanej większości nigdy nie widziałeś (i nie zobaczysz) na oczy. I gdy zrobisz lub pomyślisz coś, choćby najbardziej trywialnego, najbardziej błahego i wspomnisz o tym na blogu - oni się o tym dowiedzą.
W pewnym sensie stałeś się podobny do bohaterów kolorowych gazet. Jesteś sławny. Ludzie oglądają twoje zdjęcia, czyhają na niusy z twojego życia prywatnego, śledzą twoje poczynania zawodowe - a ty nie wiesz o nich często nic, choćby było to zaledwie kilka osób. Doda Elektroda w wersji kieszonkowej - lub jak ochrzcił tobie podobnych Clive Thompson - microcelebrity. Czytaj więcej
Ostatnio wszyscy się zastanawiają czy zawartość np. Digg’a to User-Generated Content (