Dziennikarz obywatelski w prawie prasowym
22 styczeń, 2008
Przy okazji organizacji konkursów i rozwoju licznych serwisów społecznościowych takich jak Wiadomości24, Salon24, Alert24 (czy 24 to jakiś nowy synonim dziennikarstwa?), termin “dziennikarz obywatelski” stał się dość popularny. Jednocześnie siwiejące prawo prasowe - z pewnością np. blogerów do dziennikarzy nie zalicza.
Od jakiegoś czasu jestem zaangażowany w tworzenie Stowarzyszenia Dziennikarzy Obywatelskich (SDO), a odpowiednie poprawki w prawie prasowym (wprowadzenie pojęcia “dziennikarza obywatelskiego”) są wśród jego podstawowych celów. Wprawdzie dyskusję prowadzimy też w gronie SDO, ale chyba nie ma lepszego miejsca by wyrazić swoje zdanie na taki temat niż właśnie blog (z możliwością wysłuchania opinii samych zainteresowanych - niekoniecznie “zrzeszonych” tu czy tam).
Nie lubię odkrywać Ameryki - sięgnę tam gdzie sięgam zazwyczaj:
Wikipedia rzecze:
Dziennikarz - osoba zajmująca się przygotowywaniem i prezentowaniem materiałów w środkach masowego przekazu. >>
Tak szerokiej definicji szczerze powiedziawszy się nie spodziewałem. Obejmuje ona bowiem twórców reklam, muzyków, plakacistów, a nawet Prezydenta z jego orędziem do narodu!
A co na to polskie prawo?
W świetle art. 7 ust. 5 Ustawy o Prawie Prasowym z dnia 26 stycznia 1984 roku dziennikarzem jest osoba zajmująca się redagowaniem tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych, pozostająca w stosunku pracy z redakcją, albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji. >>
Tutaj kolejna skrajność - nawet śp. Kapu zmieściłby się jedynie od okazji.
Dyskusja o nowym prawie prasowym trwa, pojawiło się też pojęcie “dziennikarz obywatelski”, które sprawia jeszcze większy problem niż sam “dziennikarz”, którego obecna definicja prawna jest zdecydowanie niezadowalająca. Warto by dorobić się definicji adekwatnej do czasów i okoliczności. Nie chcemy odkrywać Ameryki raz jeszcze, więc zaglądamy do Wiki raz jeszcze, tym razem - anglojęzycznej:
A journalist is a person who practices journalism, the gathering and dissemination of information about current events, trends, issues and people. >>
Dziennikarz to osoba praktykująca dziennikarstwo - gromadzenie i rozpowszechnianie informacji o bieżących wydarzeniach, trendach, tematach i osobach.
Prosto i pięknie, prawda?
Teraz propozycja uściślenia tematu w naszym kontekście:
Dziennikarz obywatelski to dziennikarz uprawiający dziennikarstwo niezależnie np. na blogu lub w serwisie społecznościowym, a nie poprzez media tradycyjne (gazety, telewizje, stacje radiowe).
Ten podział będzie zresztą tracić powoli na znaczeniu w miarę ewolucji mediów tradycyjnych. “Dziennikarz obywatelski” to tylko okruszek cywilizacyjnej decentralizacji, która od kilkudziesięciu lat zmienia konsumentów w prosumentów. Telewizja, gazety, radio - będą stopniowo upodabniać się do Internetu (w drugą stronę dzieje się to dużo szybciej), aż zleją się z nim w jedną strukturę medialną i podziały na dziennikarzy “obywatelskich” i “nieobywatelskich” staną się bezzasadne.
Dlatego w nowym prawie prasowym postuluję skupić się na dobrej ogólnej definicji dziennikarstwa, a wtedy z dziennikarzem obywatelskim nie będzie kłopotu większego niż z dziennikarzem sportowym.
Zniknie też problem, o którym wspominała Lanooz przy okazji konkursu Wiadomości24.pl:
Swoją drogą przypomnijcie mi, czym różni się Dziennikarstwo Obywatelskie od Blogowania? >>
W świetle takiej definicji bloger, może na swoim blogu uprawiać dziennikarstwo i być dziennikarzem, ale nie musi. Może blogować wybierając inny rodzaj twórczości np. pisarstwo, malarstwo czy fotografię artystyczną.
Oczywiście szukając znów w angielskiej Wiki pod hasłem citizen journalism odnajdziemy dość pokaźny artykuł i uwagę, że termin nie jest zdefiniować aż tak prosto. Tu mam wątpliwości - wszystko chyba zależy z jakiej perspektywy chcemy go definiować. Na pewno z punktu widzenia prawa definicja musi być prosta.

Ostatnio wszyscy się zastanawiają czy zawartość np. Digg’a to User-Generated Content (
Z powodzeniem uruchamiają duże i złożone serwisy internetowe. Na blogach piszą teksty czytane przez dorosłych do porannej kawy. Uruchamiają przedsięwzięcia komercyjne o milionowych dochodach. Czy w końcu - od najmłodszych lat - sami tworzą i administrują swoim wizerunkiem traktowanych jak firmowy brand, realizując kariery jako artyści czy nawet specjaliści z wąskich dziedzin. Czyli o tym jak dzieci i nastolatki opanowują świat.
Ale czym naprawdę są te wybory gdy, jak słusznie zauważył Tom Curry, Demokrata nie różni się wiele od Demokratki? Niezależnie od tego czy mówimy jedynie o wewnętrznej walce Lewego Skrzydła czy o rzeczywistej możliwości awansu do najwyższego stanowiska w państwie - pojedynek ten pozostanie dla mnie starciem czarnoskórego mężczyzny z białą kobietą. A dokładnie walką dwóch wielkich uprzedzeń, z którymi zmaga się nie tylko Ameryka.
Jesteś w stanie napisać całkiem rozsądny tekst w zaskakująco dużej liczbie dziedzin. Prawdopodobnie w kilku z nich przy odrobinie uporu byłbyś w stanie prowadzić blog ekspercki lub nawet przy jeszcze większym uporze i szczypcie literackiego talentu napisać książkę. Jest tylko jeden warunek. Dostęp do Internetu.
Dominik Kaznowski przywołał
Nie no, 24 odnosi się do funkcjonowania całą dobę :)
W gruncie rzeczy, dziennikarz obywatelski to po prostu synonim dziennikarza - amatora. Bo zawodowy dziennikarz jest dziennikarzem i tyle.
No właśnie nie jest to takie proste. DO można zostać przecież także wtórnie - będąc najpierw w mediach tradycyjnych, zdecydować się na niezależne blogowanie. Oczywiście taka definicja też ma jakiś sens - bo to rozgraniczenie ma wiele konotacji… z punktu widzenia prawa lepiej jest mówić po prostu o dziennikarstwie. Z drugiej strony wyszczególnienie w ustawie DO mogłoby ułatwić egzekwowanie prawa w konkretnych przypadkach bez zmagania się z przyzwyczajeniami: “To nie dziennikarz tylko bloger!”.
24 - a która strona nie działa 24h? To mogło by być ciekawe “Zamknięte - zapraszamy jutro od 8:00 do 16:00″ ;-D
Pytanie, czy jest w ogóle sens zaprzęgać prawo do tego typu definicji. Czy gdy kiedyś, ktoś jak wypuścił na miasto jakieś ulotki z pamfletem na czyjś temat miałby być też z miejsca uważany za dziennikarza, wydawcę?
Wydaje mi się, że definicja powinna przebiegać po innej linii: charakteru strony. Jeżeli ktoś chce prowadzić “serwis internetowy” czy też “magazyn internetowy” to niech pisząc na nim niech będzie uważany za dziennikarza, reportera ze wszelkimi następstwami. Blogi niech pozostaną w sferze prywatnej, hobbystycznej.
Ja motyw drogi traktuję jako właśnie swego rodzaju “zabawę w magazyn”, kolumnę, określanie tego jako blog jest już moim zdaniem już tylko skrótem myślowym z zeszłej epoki.
to jest sprzed trzech - czterech lat
Racja, ostatnio uświadomiłem sobie jak przestarzałe są blogi po przeczytaniu wywiadu z Kamilem Nicieją. Uświadomiłem sobie, że teraz żyje się czymś innym :D
Po co prawo? Chodzi np. o pewne przywileje dziennikarzy np. możliwość otrzymania legitymacji prasowej i wejścia do sejmu, na konferencję prasową itp. Ale także o kwestie prestiżowe. Nazwanie publikujących niezależnie dziennikarzami ustawowo - podniosłoby prestiż tej często zupełnie nierentownej działalności społecznej i być może niezależnym łatwiej byłoby ubiegać się np. o możliwość zrobienia wywiadu ze znaną osobą publiczną. Kolejny przykład to różnego rodzaju naruszenia praw blogerów (jak przypadek kopiowania przez dziennik.pl treści z netto.blox.pl). Warto by mieć prawo wyraźnie w takich kwestiach dopowiedziane.
Jeśli chodzi o poprawki w prawie prasowym to obecne prawo jest z wielu powodów nieaktualne i poprawić je trzeba, a przy okazji - warto by ładnie wszystko zdefiniować, żeby problemów było w przyszłości mniej.
Legitymację prasową i tytuł magazynu można uzyskać prowadząc zwykłego bloga, o ile zarejestruje się tytuł w Bibliotece Narodowej. Na tej zasadzie działa choćby polter.pl. Mam legitymację prasową za pisanie tam, więc chyba jestem już w świetle prawa dziennikarzem ;p
A zarejestrować się tak może chyba każdy, więc kwestia tylko przeprowadzenia kampanii uświadamiającej blogerów, że mogą.
Aha - chyba trzeba mieć jakąś osobowość prawną czy coś takiego.
Jarek: zgadza się, pozostaje kwestia “prestiżu” - tzn. potocznego zrównania rangi bloga i małej gazety - co np. sprawiłoby, że pani w sekretariacie, nie pytałaby: “A z jakiej pan gazety?”. A jednak w polskim prawie dziennikarzem jest osoba współpracująca z redakcją i warto by tę definicję poprawić, choćby na wzór tej z anglojęzycznej Wikipedii.
Łał… Jakże chciałoby się pobestwić nad poprzednimi wpisami…
1)Bo zawodowy dziennikarz jest dziennikarzem i tyle.
Racja! :)
2)- a która strona nie działa 24h? To mogło by być ciekawe “Zamknięte - zapraszamy jutro od 8:00 do 16:00″ ;-D
A dlaczego nie? To tylko przyznanie, że nie jesteśmy robotami, a ludźmi.
3)ktoś jak wypuścił na miasto jakieś ulotki z pamfletem na czyjś temat miałby być też z miejsca uważany za dziennikarza, wydawcę?
Myślenie XIX-wiecznymi kategoriami o technologii wieku XXI…
Ale przecież nie o erystyczne sztuczki nam chodzi. Nie o wykazywanie, że piszący bardziej koncentrują się na autolansie niż ciężkiej pracy nad strukturą nowej tkanki w społecznym podziale ról. A o co chodzić powinno? O wypracowanie definicji DO. Na kilka, różnych sposobów. Choćby przez (jak sądzę, nadal dość popularną) metodę - przez rodzaj i różnicę gatunkową.
Dla przykładu:
Kim jest dziennikarz obywatelski? To osoba, który, w odróżnieniu od dotychczasowych reprezentantów zawodu, określanych przepisami ustawy o Prawie prasiwym, utrzymuje się z działalności na polu innym niż mass media, a swoje spostrzeżenia na temat otaczającej go rzeczywistości przekazuje w formie materiałów, w celu rozpowszechnienia, korzystających z nowoczesnych form komunikacji masowej - internetu, sieci intranetu i periodyków w postaci newsletterów, mailingu, a nawet mailingu nieukierunkowanego, obłożonego dotąd pejoratywnym określeniem spamu.
“Prawo prasiwe” mi się podoba ;-)
Z trzech przytoczonych przeze mnie definicji dziennikarza, mój “faworyt” czyli ta z angielskiej Wikipedii, skupia się właśnie na gatunku tekstu (gromadzenie i rozpowszechnianie informacji na temat bieżących wydarzeń, trendów, tematów i osób).
I dziennikarza zawodowego zmieści na równi z DO.
A swoją drogą - skoro zajrzeliśmy do angielskiej Wiki - to warto też zajrzeć do rozwiązań prawnych z innych krajów - może znajdzie się tam coś inspirującego?