Top

User Generated Content

17 luty, 2008

Ostatnio wszyscy się zastanawiają czy zawartość np. Digg’a to User-Generated Content (1, 2 a zwłaszcza 3)? Niektórzy twierdzą, że “nie” inni trochę błądzą szukając jakiegoś potwierdzenia, że jednak “tak”. A przecież temat przerobiono kilkadziesiąt lat temu, bo właśnie wtedy artyści tacy jak Andy Warhol (tak, tak - ten puszki z zupą Campbell) doprowadzili tę długą debatę do kulminacyjnego punktu i dzisiaj tam powinniśmy wrócić jeśli chcemy zrobić kiedykolwiek koleny krok.

Kiedy pojawiła się fotografią wielu krytyków uważało, że nie jest to pełnoprawna forma sztuki, gdyż fotograf nic nie tworzy a jedynie mechanicznie powiela fragment rzeczywistości. Dziś gdy fotografia ma już silną i ugruntowaną pozycję, ten przykład nie dla wszystkich okaże się pobudzający do myślenia - sięgniemy więc po coś mocniejszego.

Wyobraźmy sobie malarza, który maluje swój obraz na drewnianej płycie (notabene - wciąż wielu malarzy preferuje płyty ponad płótno). Drugą drewnianą płytę dzierży w ręku. Na obie z nich nanosi pędzlem farbę, miesza ją i rozprowadza wedle własnego uznania. Pierwszą płyta nazywamy “obrazem”, a druga “paletą”. Ten przykład powinien pobudzić do myślenia w dużo ciekawszym kierunku.

Laik może zacząć szukać fałszywych rozróżnień między paletą a obrazem. Na przykład: na obrazie artysta kreuje konkretne kształty i kompozycje, a na palecie jedynie bezładnie miesza farbę. Otóż nie. Współczesne malarstwo już dawno rozwinęło wszelkie swoje odmiany eksplorujące formy przypadkowe i abstrakcyjne, a nawet bezładne. I wiele takich obrazów podziwiają ludzie w muzeach i galeriach całego świata. Ale co lepsze - o czym osoby, które nie parają się malarstwem mogą nie wiedzieć - wielu artystów na paletach maluje fragmenty obrazu, a nawet całościowe kompozycje, na których rozrabia farby od razu w kontekście przedstawionej treści. Może się wtedy okazać, że paleta jest całkiem interesującym przedstawieniem figuratywnym. Co więc odróżnia paletę od obrazu?

Akt woli artysty. Amen.

To on wedle własnego widzimisie decyduje co jest “obrazem”, a co “szkicem roboczym” czy “paletą”. To on też podpisuje się pod sfotografowanym zachodem słońca, nagraniem dźwiękowym czy… zbiorem internetowych linków.

Można powiedzieć, że zadaniem twórcy jest nie tworzenie, a jedynie wykadrowanie jakiegoś fragmentu rzeczywistości. Ustalenie granicznych ram. I podpisanie się swoim inicjałem. Do tak radykalnej cenzury już dawno zmusiły krytyków i zwykłych odbiorców śmiałe poczynania artystów zwłaszcza dwudziestowiecznych. Wciąż jednak ciężko nam zaakceptować taki punk widzenia.

Warto też uświadomić sobie, że tak na prawdę pisarze, malarze czy kompozytorzy - w 99% kadrują coś co już istnieje, a to co dodają to specyficzne “ramy”. Z nieograniczonej liczby słów wybierają (bo raczej ich nie stwarzają!) te odpowiednie. Z nieprzebranej ilości barw i kształtów selekcjonują te upatrzone. Z szumu pełnego wszystkich dźwięków wybierają te właściwe. Nie bez powodu Arvo Part nazywa komponowanie muzyki - sztuką użycia pauzy. To jest ten 1% który dodajemy od siebie, tworząc nową “ramę”, “dzieło”, “utwór”, który teraz może być ujęty w kolejną większą kompozycję, w jeszcze większą ramę (choćby to była “ramka” HTML).

I to właśnie robią twórcy Sieci za pomocą wszelkich dostępnych narzędzi. A tam gdzie jest utwór są i odbiorcy, a jeśli są - oznacza to, że utwór żyje i cała zabawa toczy się dalej.

Im szybciej zaczniemy patrzeć na proces twórczy w ten sposób tym szybciej dopracujemy się rozsądnego prawa i zrezygnujemy z prób zawracania płynącej rzeki by zamiast tego dać się ponieść do przodu.

Comments

Got something to say?